Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
44 posty 116 komentarzy

Robert Kujawski

Robert Kujawski - 32 lata, z wykształcenia prawnik, działam publicznie, nie lubię prostych odpowiedzi

Załoga podawała wysokość barometryczną do końca cz. 3

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dzisiejszy poranek przyniósł sensacyjną wiadomość, która w mojej ocenie jest przełomem w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej.

 

Według krakowskich specjalistów, którzy odczytali stenogramy z kabiny TU-154M wypowiedzi dotychczas przypisywane gen. Błasikowi są wypowiedziami II pilota mjr Roberta Grzywny.
 
Przypomnijmy co komisja Millera pisała na temat wypowiedzi gen. Błasika – na stroniestronie 226 „Raportu Millera” czytamy : Zdaniem Komisji, wypowiedzi Dowódcy Sił Powietrznych ograniczyły się jedynie do podawania wysokości lotu odczytanych z wysokościomierza barometrycznego.”.
Ponadto z „Raportu Millera” dowiemy się, że Dowódca Sił Powietrznych gen. Błasik pojawił się w kabinie pilotów o godz. 6:36:48,5 UTCi wypowiedział następujące słowa odnoszące się do wysokość na jakiej znajdował się TU-154M:
- o godz. 6:40:26,5 UTC  gen. Błasik miał powiedzieć „Dwieście pięćdziesiąt metrów”,
- o godz. 6:40:44,5 UTC gen. Błasik miał powiedzieć „100 metrów”,
- o godz. 6:40:50,5 UTC gen. Błasik miał powiedzieć „Nic nie widać”.
 
Więcej informacji w notce:
 
Każdy kto zapoznał się z „Raportem Millera” wie, że wypowiedzi gen. Błasika padały przed wypowiedziami nawigatora - oto cytat z raportu:
 
„Z analizy zapisu rejestratora MARS-BM dokonanej przez Komisję wynika, że obecny w kabinie załogi w trakcie podejścia końcowego Dowódca Sił Powietrznych trzykrotnie przekazał swoje obserwacje odnoszące się do wskazań wysokościomierza barometrycznego ustawionego na wartość QFE 745 mmHg. Świadczą o tym jego wypowiedzi komentujące wysokość, wypowiadane przed reakcją nawigatora na te same wysokości:
- „dwieście pięćdziesiąt metrów” na wysokości 227 m nad poziomem lotniska i wysokości 269 m RW. Nawigator powiedział „dwieście pięćdziesiąt” przy wskazaniach RW 259 m i wysokości 220 m nad poziomem lotniska;
 -„sto metrów” na wysokości 98 m nad poziomem lotniska i wysokości 113 m wg RW. (Sekundę później- dopisek autora)  Nawigator powiedział „sto” przy wskazaniach RW 103 m i wysokości 90 m nad poziomem lotniska;
-„nic nie widać” na wysokości 63 m nad poziomem lotniska i na wysokości 109 m wg RW. Chwilę po tym nawigator po raz kolejny powiedział „sto” na wysokości 100 m wg RW i 49 m nad poziomem lotniska, pomimo że 6 s wcześniej odczytał 100 m ze wskaźnika RW przy wysokości 90 m nad poziomem lotniska (wskazywanej przez wysokościomierz barometryczny wg QFE).”
 
Więcej informacji w notkach:
 
A teraz zróbmy mały eksperyment myślowy:
 
 – jeżeli przyjmiemy, że wypowiedzi przypisane w „Raporcie Millera” generałowi Błasikowi są odczytane prawidłowo
-jeżeli przyjmiemy, że wypowiedzi przypisane w „Raporcie Millera” generałowi Błasikowi są wypowiedziami II pilota Roberta Grzywny,
 
to wypowiedzi II pilota Roberta Grzywny i nawigatora Artura Ziętka i I pilota Arkadiusza Protasiuka przedstawiają się następująco:
 
- godz. 6:40:26,5 UTC  II pilot „Dwieście pięćdziesiąt metrów” wys. barometryczna,
- godz. 6:40:28,0 UTC  nawigator  „Dwieście pięćdziesiąt metrów”,
- godz. 6:40:36,0 UTC  nawigator  „Dwieście”,
- godz. 6:40:44,5 UTC II pilot „100 metrów” wys. Barometryczna,
- godz. 6:40:45,5 UTC  nawigator „Sto”,
- godz. 6:40:50,5 UTC  II pilot „Nic nie widać”,
- godz. 6:40:51,5 UTC  nawigator „Sto”,
- godz. 6:40:52,5 UTC I pilot „Odchodzimy na drugie zajście”,
- godz. 6:40:53 UTC  II pilot „Odchodzimy”
 
a wnioski do jakich dochodzimy są następujące:
 
- załoga prawidłowo odczytywała wysokość barometryczną do końca tragicznego lotu,
- załoga podjęła decyzję o odejściu na wysokości 100 metrów według wskazań wysokościomierza barometrycznego,
- teza, że załoga podchodząc do wysokości decyzji korzystała z wysokościomierza radiowego jest fałszywa,
-  „Raport Millera” oparty o fałszywą tezę korzystania przez załogę z wysokościomierza radiowego jest nieprawdziwy, a rządowa narracja się sypnęła.

KOMENTARZE

  • @Autor
    Sfałszowany raport MAK, sfałszowany raport Komisji Millera, manipulowanie, zacieranie śladów i celowe niewypełnianie obowiązków przez prokuratora Parulskiego, do tego zdrada przez Tuska, Komorowskiego, Sikorskiego,Kopacz, obu Klichów, Arabskiego i pomniejszych pomagierów i cieci, podlane kłamliwym sosem reżymowych mediów i opiniami kłamliwych ekspertów, oto obraz Polski pod rządami mafii, na oczach oduraczonego i otępiałego polactwa.
  • baro
    - godz. 6:40:45,5 UTC nawigator „Sto”,
    - godz. 6:40:50,5 UTC II pilot „Nic nie widać”,
    - godz. 6:40:51,5 UTC nawigator „Sto”,

    Nawigator dwa razy mówi 100 metrów w przedziale 6 sekund co świadczy o tym, że odczytuje RW.

    I II Pilot odczytywali baro, nawigator RW
  • Bolszewicko-rosyjska agentura w rządzie Tuska wysyłała do Moskwy organoleptyczych idiotów...
    Czy mjr Sej dowodził w Moskwie grupą geniuszy, czy raczej grupą skończonych idiotów do spraw organoleptycznych badań komputerów z Tu-154M?

    (...)
    Również wczoraj (czyli w czwartek) zakończyła swoje prace pierwsza grupa polskich specjalistów, która w niedzielę udała się do Moskwy. Mieli oni dokonać oględzin elementów wyposażenia samolotu znajdujących się w stolicy Rosji. Prokuratorzy wojskowi: płk Anatol Sawa i mjr Jarosław Sej, oraz dwaj biegli z zakresu pracy automatyki lotniczej, osprzętu lotniczego i badania wypadków lotniczych prowadzili czynności w siedzibie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), w którym zdeponowane są te urządzenia.

    Informując o zakończeniu misji, mjr Sej powiedział dziennikarzom, że przebadano "kilkadziesiąt przedmiotów, elementów wyposażenia samolotu". Chodziło o urządzenia elektroniczno-nawigacyjne, w tym komputery nawigacyjne, elementy awioniki, układy sterowania i zegary pokładowe. Prokurator oświadczył, że zrealizowano założony plan i zebrano bogaty materiał dowodowy."

    * * * * * * * * *

    Grupa genialnych idiotów do spraw organoleptycznych badań komputerów przebadała "kilkadziesiąt przedmiotów, elementów wyposażenia samolotu" — w ciągu 2 czy 4 dni... [sic!]

    Jak widać, członkom tej grupy genialnych idiotów do spraw organoleptycznych badań lotniczych urzadzeń nawigacyjnych oraz komputerów — wystarczy, że spojrzą na komputer czy inne urządzenie elektroniczne — i je pomacają lub powąchają… I w ten sposób mają już dokonane wszystkie konieczne badania… Oraz "bogaty materiał dowodowy"... [sic!]

    Rzeczywiście, z obwąchiwania pijanego komputera można zebrać bogaty materiał dowodowy

    ——————
    Zob.: http://salski.nowyekran.pl/post/27751,czy-mjr-sej-dowodzil-w-moskwie-grupa-geniuszy-czy-raczej-grupa-skonczonych-idiotow-do-spraw-organoleptycznych-badan-komputerow-z-tu-154m
    *
  • @Acontrario
    wniosek:

    załoga KORZYSTAŁA zarówno z radiowysokościomierza jak i z baro
  • @Autor
    Czterej członkowie zalogi mieli przed oczyma 7 prawidłowo ustawionych wysokościomierzy BARYCZNYCH.

    Żaden lądujący pilot nie przestaje korzystać podczas zbliżania się do lądowania z odczytywania z barycznych przyrządów wysokości nad progiem, ze wskaźnika tuż obok (wariometru) prędkości opadania WZGLĘDEM LOTNISKA a nie względem terenu pod samolotem, oraz sztucznego horyzontu.

    Nawigator własnie dlatego odczytywał wskazania z RW aby odciążyć pilotów od obserwacji jeszcze jednego przyrządu.

    Jednym z podstawowych obowiązków II Pilota było właśnie pilnowanie wskazań barowysokościomierza. Skoro to robił - działał prawidłowo.

    Dobrze, że wreszcie zostało to potwierdzone.
  • @Acontrario 13:32:37
    "Nawigator dwa razy mówi 100 metrów w przedziale 6 sekund co świadczy o tym, że odczytuje RW.
    "

    jaśniej proszę, dlaczego taki wniosek ?
  • @interesariusz
    tupolew porusza się po określonej ścieżce schodzenia w stronę progu pasa, zniża się pod kątem ostrym - każda sekunda to ok. 10 metrów bliżej poziomu pasa lotniska

    dlatego 6 sekund różnicy to ok. 60 metrów bliżej pasa, gdyby nawigator odczytywał BW to by mówił "100 metrów" .... "40 metrów"

    jeśli odczytuje dwa razy "100 metrów" w odstępie 6 sekund to znaczy że albo tupolew leci poziomo (absurd) albo tupolew leci nad obniżającym się zboczem - i tak właśnie był bo w tym momencie tupolew zniżał się nad zboczem

    problemem jest to dlaczego piloci widząc że BW wskazuje 40 metrów nie reagowali... bo BW mieli przed oczami
  • @Acontrario 15:07:41 "tupolew leci poziomo (absurd)"
    dlaczego to miałby być absurd ?

    mieli zejść na 100 i utrzymać tę wysokość a potem odejść
  • @Acontrario
    Proszę zapoznać się z fragmentem raportu Millera dotyczącym wysokości - może się Pan zdziwić, że komisja w ostatniej fazie lotu wyliczała sobie wysokość lotu TU-154M, co sama komisja w raporcie przyznała. Poniżej cytaty:

    Komisja Millera na stronie 234 raportu napisała:
    „Na wysokości 90 m wskazywanej przez radiowysokościomierz dowódca statku powietrznego poinformował załogę: „Odchodzimy na drugie zajście””,
    na stronie 16 raportu czytamy: „O godz. 6:40:52, gdy samolot był na wysokości 39 m nad poziomem lotniska(przypis nr 4)(91 m nad terenem), około 1,7 km od progu DS 26, dowódca statku powietrznego wydał komendę „Odchodzimy na drugie zajście”,
    treść przypisu nr 4: „Wysokość lotu samolotu w końcowej fazie podejścia do lądowania została oszacowana na podstawie obliczeń wykonanych przez Komisję.”.

    Życzę miłej lektury i pozdrawiam
  • @35stan
    "Sfałszowany raport MAK, sfałszowany raport Komisji Millera, manipulowanie, zacieranie śladów i celowe niewypełnianie obowiązków ..."

    Takie są fakty a mimo tego oszuści, których wymieniłeś, są nadal na wolności!

    Pozdrawiam
  • @interesariusz
    "... mieli zejść na 100 i utrzymać tę wysokość a potem odejść ..."

    Również przy każdej okazji to podkreślam, że zakładali zejście tylko do wysokości decyzji. Schodzili w automacie a żaden "automat" (autopilot) nie sprowadza samolotu na ziemię, skoro nie ma dokładnych danych gdzie ma lądować! Dlaczego "autosamobójca" nie dał się wyłączyć, trzeba pytać krewniaka Anodiny, który naprawiał Tupolewa i jego pracowników, którzy w środę 7 kwietnia grzebali przy autopilocie TU-154M 101!

    Pozdrawiam
  • @Acontrario
    "jeśli odczytuje dwa razy "100 metrów" w odstępie 6 sekund to znaczy że albo tupolew leci poziomo (absurd) albo tupolew leci nad obniżającym się zboczem - i tak właśnie był bo w tym momencie tupolew zniżał się nad zboczem"

    269 - 227 = 42
    259 - 220 = 39
    113 - 99 = 14
    103 - 90 = 13
    Do tego momentu teren wznoszący a potem gwałtowny spadek:
    109 - 63 = 36
    100 - 49 = 51

    Zauważmy, że te 49 m wg barometrycznego, to jeszcze dość bezpieczna wysokość nawet ze względu na jakieś wysokie drzewa - do ziemi w rzeczywistości jest aż 100 metrów!

    Pozdrawiam
  • Gdzie był gen. Błasik ?
    Wychodzą na jaw kłamstwa, sypią się oficjalne teorie , Klich wyjaśnia w TVN że nic się nie stało . Jest jeszcze do wyjaśnienia relacja o znalezieniu ciała gen. Błasika w kokpicie tupolewa obok ciała nawigatora przypiętego pasami , w tym kokpicie którego nie ma i podobno nie było .
    Robi się ciekawie , pozdrawiam i do zobaczenia 10 IV w stolicy .
  • .
    Nie wiem czy tutaj, czy też u kogoś ale onegdaj napisałem, że
    1. Jeśli nawigator odczytywał RW wcale nie oznacza, że piloci lecieli według RW
    2. Najprawdopdobniej czytał na głos wskazania RW by załoga wiedziała kiedy przelatuja nad zagłebieniem terenu, o czym zresztą rozmawiali wczesniej 'uważaj tam jest dziura'.
  • @eks-leming
    Dr. 'Walnęło to sie urwało' o obecności generała w kokpicie został poinformowany na kartce...
  • @1normalnyczlowiek - Na siłę chcecie udowodnić, tak jak oni na siłę chcieli wylądować?
    Albo lecieli według BAROMETRYCZNEGO zdając sobie sprawę że "dziura" nie pozwala na użycie radiowego, albo według radiowysokościomierza, co było by ignorancją! Nie ma innego wyjścia!

    Komenda "odchodzimy" nie padła na 100m radiowysokościomierza jak prawnicy na forum próbują wciskać, tylko poniżej 80m. Albo powiedzmy inaczej: po całych 6 sekundach podawania 100m przez radiowy, nagle radiowy zaczął błyskawicznie podawać 90, 80... i pada komenda "odchodzimy". Czyli co? Szli według radiowego? Dla mnie to zbyt wielki błąd w sztuce.

    No ale w czasie kiedy radiowysokościomierz przez całe 6 sekund pokazywał 100 metrów, to barometryczny który piloci mieli przed oczyma pokazywał że spadają wciąż jak kamień!
    Z danych wynika że barometryczny musiał im już pokazywać że są poniżej 50m nad lotniskiem (albo znacznie niżej) zanim padła komenda "odchodzimy"! Ten fakt wskazywał by jednak... na wielki błąd w sztuce latania. Widzą że teren spada tak szybko jak oni, i nie reagują na to? W zapisach czarnej skrzynki nie ma najmniejszej reakcji pilotów aż do 80 m mierzonych radiowysokosciomierzem (powtarzam: wtedy na barometrycznym mieli przed oczyma już poniżej 50m!).
    Zważywszy na to że taką maszyną nie da się odejść nagle - wygląda to na świadome lub nieświadome kozaczenie. Ale czy naprawdę?

    Skoro NIE lecieli według radiowego tylko barometrycznego, to znaczy że świadomie zeszli poniżej 50m zanim wydali komendę odlotu. Pytanie - dlaczego? W pistolet przy głowie nie wierzę.

    Jeśli lecieli jednak według radiowego (a wszystko wskazuje że NIE), to znaczyło by że nie powinni mieć nawet licencji pilota...

    Zbyt wiele rzeczy kupy się tu nie trzyma - przynajmniej biorąc pod uwagę sztukę latania. Czy więc były inne czynniki które przeważyły? Ja tego nie wiem, i wiem na pewo że wy też jeszcze nie.
    Dlatego radził bym zrobić tak jak robią Amerykanie. Przestać pierdzielić na Nowym Ekranie jeśli się na lotnictwie nie znacie. Ja, jako inżynier nie pieprzę prawniczych głupot prawnikowi, tylko zasięgam jego rady. Tego samego życzę autorowi i komentatorom. Nie róbcie z siebie idiotów publicznie na tym forum analizując rzeczy n aktórych sie nie znacie. Do cholery jasnej czekajcie spokojnie na wynik śledztwa. Jak widać ujawnia ono nie tylko fakty które według was pasują jedynie rządowi. Takie śledztwa w USA zajmują średnio kilka lat, jeśli mają wyjaśnić katastrofy zgodnie z prawdą.
    Co najwyżej apelujcie o sprowadzenie szczątków samolotu i czarnych skrzynek do Polski.
  • @Krzywousty Jak na dyletanta, jesteś zbyt bezczelny ... :)
    "Zważywszy na to że taką maszyną nie da się odejść nagle - wygląda to na świadome lub nieświadome kozaczenie."

    ---> Lepiej zważ nie na własne urojenia, ale na fakty, które mówiły o tym wielokrotnie, że taką maszyną DA SIĘ nagle odejść! MAK i ta ruska szmata Anodina wiedzą o tym i dlatego tak się boją zajmować się tym, co się działo, od momentu, gdy samolot doleciał do wysokości decyzji - oni (nasze ruskie pachołki, również!) zajmują się tylko tym, co się działo wcześniej.

    "Dlatego radził bym zrobić tak jak robią Amerykanie. Przestać pierdzielić na Nowym Ekranie jeśli się na lotnictwie nie znacie. Ja, jako inżynier nie pieprzę prawniczych głupot prawnikowi, tylko zasięgam jego rady."

    ---> Nie wierzę! Takie głupoty, jak ty pieprzysz, wstydziłby się wypowiedzieć każdy inżynier. Nawet czytanie ze zrozumieniem, sprawia ci trudności. OHV napisał ci "pod nosem" o tym, co każdy normalnie myślący człowiek wie od dawna:
    "1. Jeśli nawigator odczytywał RW wcale nie oznacza, że piloci lecieli według RW
    2. Najprawdopodobniej czytał na głos wskazania RW by załoga wiedziała kiedy przelatują nad zagłębieniem terenu, o czym zresztą rozmawiali wcześniej 'uważaj tam jest dziura'."

    A ty, jak widać najlepiej czujesz się w gronie oszustów takich jak Hypki, Gruszczyk, Osiecki, Białoszewski, Klichy ...., udających głupszych niż są w rzeczywistości. Najbardziej z tego grona przypominasz mi pewnego osobnika podającego się za profesora i doświadczonego pilota, Pawła Artymowicza/you-know-who, który rzuca takimi samymi "argumentami", jak i ty.
    Może przenieś się na Onet - tam znajdziesz większe zrozumienie dla swoich dyrdymałów!

    "Takie śledztwa w USA zajmują średnio kilka lat, jeśli mają wyjaśnić katastrofy zgodnie z prawdą."

    ---> Tylko powinieneś wiedzieć, mały kretynku, że w USA, czy w Anglii (Lockerbie), śledztwa zajmują tyle lat nawet gdy WSZYSTKIE dowody są skrupulatnie pozbierane i zabezpieczone! A teraz pomyśl (wiem, wiem, że wymagam niemożliwego), ile może trwać śledztwo w sprawie tragedii smoleńskiej, skoro tam ruscv, za zgodą premiera rządu polskiego Donalda Tuska, niszczyli dowody, fałszowali zeznania, manipulowali nagraniami z czarnych skrzynek ...

    Nie pozdrawiam.
  • @1normalnyczlowiek
    Mogli miec taki plan-to jest moja hipoteza od czerwca 2010, ale zawsze mogą wydarzyć się niespodziewane okoliczności, na przykład takie jak gwałtowne przepadnięcie maksymalnie dociążonego samolotu w wyniku zawirowań powietrza powstałych w wyniku ... i tutaj dalej sa dwie hipotezy:
    1. mojego autorstwa- przelatującego tuż przed i nad nimi śmigłowca Mi26
    2. autorstwa Tommy Lee- innego zwykłego samolotu

    Generalnie nie zajmuje się momentem do upadku samolotu, ale od upadku do pierwszych 30 minut, jednkaże na podstawie tego co działo się po upadku dopuszczalnym jest wysnuć takową hipotezę.

    Zainteresowanych odsyłam do swoich 8 notek:
    http://www.niepoprawni.pl/blogs/ohv


    O śmigłowcu i zawiesiach jest to zawarte w notce "Łubianka mamy problem...", bo 1. zbyt szybko sie on pojawił nad miejscem katastrofy, 2. zbyt szybko zniknął i 3.miał podpięty zbyt dziwny zestaw oraz 4. nie wiedziec czemu był on maksymalnie wyciszony, że zaskoczył nawet autora nagrania
  • @1normalnyczlowiek
    Chyba trafiłeś Krzywoustego Artymowicza w samą dychę. Przed chwilą poczytałem sobie Studio Opinii - Paweł Artymowicz podnosi przyłbicę oraz jego wcześniejszy tekst na tym samym portalu - Skrzydło kontra brzoza, oba teksty z końca września ubiegłego roku. Po tej lekturze myślę podobnie jak Ty, a dowodem jest jego brak odpowiedzi na Twój komentarz z 13.03
    Pozdrawiam
  • @1normalnyczlowiek
    żaden absurd, automatu lotu (automatczny pilot) nie ustawia się do wylądowania (bo to właśnie było by absurdem, bo to nie ILS którego na lotnisku nie było) automatcznego pilota ustawia się na kurs, wysokość i prędkość, (tak samo jak automatyczny ster na jachcie, no prawowie, nie ustala sie wysokości, wiadomo i prędkości bo zależy od wiatru i konfiguracji żagli) był właśnie ustawiny na wysokośc 100 metrów i jakąś tam prędkość, natomiast odejście wyłączenie autopilota, harakteryzuje się chwilowym opadnięciem aby nie nastąpił efekt "przeciagnięcia" utrata prędokosci ponieżej przepadnięcia
    jak wiadomo z fizyki opadanie oznacza zamianę energi potencjalnej (wysokosci) na energie kinetyczną (zwiekszenie istniejacej prędkości), co pozwala łagodnie przejąć ster w tryb ręczny, i daje zwłoke na zwiekszenie mocy ciagu silników, a by później skutecznie i szybciej póść w górę (odejść), jakbyś ustawiła automat lotu na poziom lotniska to byś został absurdalnum idiotą
  • @1normalnyczlowiek - wróćmy do FAKTÓW.
    Powtórzę jeszcze raz i powoli: autor artykułu - Robert Kujawski - KŁAMIE.

    1. Komenda o odejściu NIE padła na wysokości 100m wskazań wysokościomierza barometrycznego tylko ZNACZNIE niżej.
    2, Nawet biorąc wskazania wysokościomierza radiowego - padła na wysokości ok. 70m (tym niemniej wkrótce po spadku wysokości poniżej 100m według radiowego)
    3. Od wysokości 100m barometrycznych, samolot długo (ok.7 sek!)kontynuował opadanie bez widocznej ingerencji pilotów.
  • @Krzywousty
    15.01.2011 13:27
    "Istnieją dowody na to, że załoga próbowała "przerwać zniżanie"- informuje Gazeta Wyborcza - znaleźliśmy w szczegółowych uwagach do rosyjskiego raportu. Potwierdza je płk Mirosław Grochowski wiceprzewodniczący
    polskiej komisja badającej katastrofę smoleńską.

    Bardzo ważna jest uwaga, że "odchodzimy" zarejestrowano na wysokości 100 metrów.Bo to tzw. wysokość decyzji - na której pilot miał właśnie zdecydować, czy ląduje, czy odchodzi na drugi krąg. Zgodnie z przepisami- jeśli nie widział ziemi (a 10 kwietnia mgła to uniemożliwiała), to musiał odlecieć. Wcześniej kierownik lotów z wieży w Smoleńsku wydał komendę pozwalającą zejść tupolewowi tylko na tę wysokość.


    W znanej dotychczas wersji stenogramu z kokpitu zdanie: "Odchodzimy" pada z ust drugiego pilota - 14 sek przed katastrofą,gdy samolot zszedł poniżej 80 m od ziemi (ale w stosunku do pasa startowego był niżej, bo leciał nad jarem o głębokości ok. 60 m).

    Z nowej, grudniowej ekspertyzy fonoskopijnej wynika, że było to potwierdzenie stwierdzenia kapitana.

    Jeśli kpt. Protasiuk zareagował od razu po zejściu na 100 m, było to 22 sekundy przed katastrofą."
    http://mampytanie.salon24.pl/268718,kpt-protasiuk-podjal-decyzje-o-odejsciu-mak-o-tym-wiedzial

    "Wiele z tego wynika. Przede wszystkim jedno: zachowanie załogi Tupolewa staje się znacznie bardziej racjonalne, niż starano się to dotąd przedstawić. Podjęli ryzykowny manewr podejścia do lądowania w warunkach, w których nie powinni tego robić, ale przerwali go w chwili, która wydawała im się ostatnim bezpiecznym na to momentem.

    Jaki z tego wniosek? Ano, że jeśli nawet można mówić o jakiejś "presji", to nie była ona tak niesamowita, żeby zachwiać instynktem samozachowawczym pilotów.

    Innymi słowy: teza o zzombifikowaniu załogi przez generała Błasika, dyrektora Kazanę czy też "pasażera numer jeden" została definitywnie obalona."
    http://wpolityce.pl/artykuly/5403-juz-odchodzili-to-kapitan-protasiuk-na-22-sekundy-przed-katastrofa-wydal-komende-odchodzimy-wiele-z-tego-wynika
  • @1normalnyczlowiek - nie zbaczaj z tematu.
    Potwierdziłeś teraz wszystko co napisałem, w tym to że autor tego artykułu zwyczajnie kłamał (świadomie lub nie). Cieszę się bo z faktami się nie dyskutuje.

    Wnioski końcowe i tezy jakie stawiasz oparte są głównie na niepotwierdzonych informacjach medialnych. Jest to niedopuszczalne.
    Wkrótce inni będą przytaczali NE i twoje wpisy, jako dowody na to co chcą udowodnić... Trzymajmy się więc potwierdzonych informacji, a wyjaśnianie katastrofy zostawmy tym, którzy są do tego powołani i mają bezposredni dostęp do materiałów dowodowych.

    Artykuł nie traktuje o obecności generała w kabinie (co wcale nie zostało wykluczone) więc czemu odbiegasz od tematu i zaczynasz upolityczniać merytoryczną dyskusję?

    Oczywiście, gdyby było prawdą, że komenda odejścia została wydana przez kapitana i padła na wysokości 100m wskazań barometrycznych, wogóle nie mielibyśmy tutaj tej dyskusji. Niestety są to jedynie informacje medialne, nie potwierdzone.
    Mimo wszystko, jeśli jak piszesz zarejestrowane słowa "odchodzimy" (padające poniżej 50m barometrycznych) padły jako potwierdzenie komendy kapitana (a ten miał ją wydać na wysokości barometrycznej 100m, czego nie ma w stenogramie), to drugi pilot zwlekał ponad 6 sekund z potwierdzeniem rozkazu kapitana (!). Spójrz na sekundnik - jest to cała wieczność. A samolot w tym czasie kontynuuje opadanie.

    Dlatego jak napisałem - zbyt wiele rzeczy kupy się nie trzyma, bo ciężko uwierzyć w kardynalne łamanie sztuki pilotażu. Apeluję więc o powstrzymanie się z własnymi wnioskami przynajmniej do momentu opublikowania polskich analiz nagrań czarnej skrzynki.
  • @Krzywousty
    Poczytaj sobie choćby nawet bzdury Amielina, popatrz na zdjęcia terenu i na ich podstawie ustal, gdzie, w jakiej odległości od pasa, na jakiej wysokości i kierunku znajdował się samolot 22 sekundy przed katastrofą, kiedy to kpt Protasiuk wydał rozkaz: Odchodzimy ...
    http://www.zenio.pl/bog/?p=8

    Może wyłuskasz z tego - mimo że "zbyt wiele rzeczy kupy się nie trzyma" - dla własnej wiadomości, parę faktów ...
  • @Robert Kujawski
    dane RW są zapisane w skrzynce technicznej, sugeruje pan że wysokość podawana przez KM jest wymyślona?

    opieramy się na treści stenogramów a w nich mamy odstęp 6 sek między dwoma odczytami "100 metrów"

    czy wg pana drugi odczyt też jest z barycznego?

    proszę o wyjaśnienie
  • @Krzywousty
    1. Komenda o odejściu NIE padła na wysokości 100m wskazań wysokościomierza barometrycznego tylko ZNACZNIE niżej.

    Zgadza się.

    2, Nawet biorąc wskazania wysokościomierza radiowego - padła na wysokości ok. 70m (tym niemniej wkrótce po spadku wysokości poniżej 100m według radiowego)

    Na kartach podejścia WYSOKOŚĆ DECYZJI dla Siewiernego wynosi 70 metrów a nie 100!!!

    3. Od wysokości 100m barometrycznych, samolot długo (ok.7 sek!)kontynuował opadanie bez widocznej ingerencji pilotów.

    Zgadza się. O ile zakładamy że zapis jest prawdziwy. Jeżeli zapis CVR był montowany to wtedy nie wiemy kompletnie na czym stoimy.

    Bo tak się składa że w ostatnich kluczowych sekundach jest szereg cięć montażowych - wynikających zapewne z przesunięcia fragmentu z wyłączeniem autopilota.

    Bo po komendzie "odchodzimy" natychmiast wyłączono autopilota - co widac po trajektorii opadania - tupolew siłą bezwładności opada na 35 metrów ale zahacza o drzewa.

    Pytanie podstawowe brzmi:

    CO ROBIŁ TUPOLEW NA WYSOKOŚCI DECYZJI 600 M BLIŻEJ NIŻ POWINIEN - jest to dowód na fałszywe naprowadzanie.

    Gdyby tupolew opadał dalej zgodnie z przyjęta ścieżką rozbiłby się pół kilometra przed pasem. Co ciekawe, dokładnie w tym samym miejscu w którym się rozbił.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej